Rok 2012 na giełdzie i w domach maklerskich

Rozmawialiśmy w naszym gronie o tym, jaki będzie rok 2012. W mediach non-stop informacje o kryzysie, zadłużeniu, wzrostach cen, braku wizji gospodarczej w Unii Europejskiej. Czy jednak okres, kiedy najbardziej wszyscy złorzeczą na rzeczywistość nie jest przypadkiem najepszym okresem do inwestowania?

Inwestor zawsze staje przed wyzwaniem – czy teraz kupić? czy teraz sprzedać? Kiedy są najlepsze ku temu okresy głowią się wszyscy – od małych żuczków, które próbują uciułać choćby niewielkie zyski, po wielkie tuzy świata finansów (tzw. grubasów). Panuje przekonanie, że gdy wszyscy zaczynają ekscytować się pokaźnymi zyskami, które daje giełda, często jest już za późno na wejście na rynek, aby zarobić, a gdy przeważają opinie, że jest źle, to najlepszy moment na zainwestowanie wolnych środków. Niezależnie od tego, jak inwestujesz, to będzie z pewnością kolejny rok szybkich zmian.

Także w domach maklerskich przygotowują się na sporo nowości. Oprócz rozbudowywania ofert o nowe możliwości inwestowania, pojawiają się też wymuszone zmiany na biurach maklerskich. Jedną z nich jest konieczność dostosowania technologii do nowych warunków Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Teraz systemy maklerskie muszą być zgodne z nowymi wytycznymi GPW, a co za tym idzie – jest to zarówno zagrożenie, jak i okazja dla spółek i osób fizycznych zajmujących się grą na giełdzie. Pojawiają się nowe możliwości handlu, ustawiania zleceń, jak również informowania klientów o swoich propozycjach. Zapewne za „nowym otwarciem” i szumem PR ruszą też kampanie marketingowe i być może więcej osób zainteresuje się rynkami kapitałowymi, uwolni zasoby gotówki, które trzyma w skarpetach.