Pierwsza jesień życia, czyli zdrowie po dwudziestce

Według biologii, rozwój naszego organizmu kończy się mniej więcej w dwudziestym piątym roku życia. Wtedy osiągamy apogeum i stajemy się wzorowym, podręcznikowym okazem młodego człowieka. Jak można się domyślić, po osiągnięciu szczytu nie można zbyt długo na nim zabawić, a wszystkie dalsze zmiany idą już tylko w jednym kierunku – degradacji.

Życie dorosłego człowieka

Gdy zaczynamy pracować, jesteśmy już po studenckiej aktywności i nie mamy czasu na zajmowanie się swoim ciałem, nasza kondycja ginie. Dodatkowo większość prac szkodzi zdrowiu. Pracowanie w restauracji, czy barze prowokuje problemy z oddychaniem związane z paleniem tytoniu, albo reumatyzm jako wynik nieustannej pozycji stojącej, rychło czeka na nasz staw kolanowy leczenie. Najpowszechniejsza forma pracy współczesnego człowieka, to jednak siedzenie przed komputerem. Pomijając problemy ze wzrokiem, które w tym wypadku są tylko kwestią czasu, warto wspomnieć o tym, jak drastyczny ma to wpływ na nasz kręgosłup. Poza tym brak ruchu sprawia, że w wieku 25 lat możemy poczuć się, jakbyśmy już dawno skończyli pięćdziesiątkę i to w bardzo złym stylu.

 

Zdrowie trzydziestolatka

Kiedy nasze zdrowie zaczyna się degradować, pierwsze objawy są delikatne, ale znaczące. Nie mamy na ogół wątpliwości, kiedy zaczyna się recesja naszego organizmu. Zwykłe szczepienie na grypę nie załatwia jeszcze sprawy. Zdrowie to efekt bardzo ściśle przestrzeganych zasad. Pamiętajmy o dobrej diecie, a przede wszystkim o ruchu. Nie pozwólmy naszym mięśniom poczuć, że skoro przestały się rozwijać, to są już niepotrzebne. Ruch jest niezwykle potrzebny, czy to w postaci porannego joggingu, czy wieczornej dyskoteki. Dopóki się ruszamy, dopóty będziemy czuć się młodo, a tylko i wyłącznie od tego samopoczucia zależne jest to, jak potraktuje nas los.

 

Byle uniknąć stagnacji

Gdy zaczynamy pracę i „poważne życie”, bardzo łatwo ulegamy codzienności i nie wprowadzamy do nich żadnych urozmaiceń. To może doprowadzić nie tylko do depresji, ale do tak głębokiej rezygnacji, która położy swe mroczne piętno również na naszym zdrowiu. Dlatego ważne jest, aby w weekend chodzić na tańce, a w ciągu tygodnia pobiegać z psem, przejść się na basen albo wstąpić do kółka rycerskiego i walczyć w pojedynkach. Nasze ciało na wszystko zareaguje z entuzjazmem. Ruszajmy się, póki jeszcze możemy.